Przez ostatnich kilka lat święta zimowe spędzałem w różnych krajach, do których tradycyjne polskie pomysły kulinarne nie docierają. Na moim wigilijnym stole dawno nie było barszczu z uszkami i pierogów z kapustą i grzybami. Zatęskniłem także za ćwikłą i chrzanem domowej roboty. Postanowiłem w tym roku sięgnąć po te specjały w wydaniu organicznym. Poza tym urozmaicę stół i doznania podniebienne różnościami, które zebrałem podczas swoich podróży. O tym jednak lada dzień.
Dzisiaj trzeba zacząć od pierogów, bo te są najbardziej pracochłonne. Nie mam zamiaru zginać kręgosłupa szyjnego lepiąc je w Christma's Eve. Dlatego już dziś zabrałem się za nie.
Moje pierogi nie lubią monotonii nawet w oparciu o tradycyjne receptury i urozmaicam je dodatkowymi składnikami.
Zaczynam zatem od farszu: