Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurkuma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurkuma. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 sierpnia 2013

Cebulowo - zupowo...

Gdy upały dadzą spokój,
łzy wyciskam w każdym oku...
Nim zatęsknię za gorącem,
dam cebuli ostry koncert.











Najlepiej mocną, twardą, czerwoną lub złotą polską. Im ostrzejsza, tym lepsza. Cztery średnie kule mi wystarczą. Kroję tylko w ćwiartki. 

sobota, 18 maja 2013

Polskie ziemniaki...

Mój gust "ziemniaczany" kształtowały lata dzieciństwa spędzone w Wielkopolsce. Gdy prawie dwadzieścia lat temu przeprowadziłem się na Mazowsze odkryłem, że ziemniaki w naszym kraju różnią się między sobą nie tylko nazwą hodowlaną... Próżno w centralnej, a tym bardziej wschodniej Polsce szukać "dobrych", w moim subiektywnym odczuciu, ziemniaków. Zauważyłem też, że postrzeganie ziemniaka u Mazowszan jest zupełnie inne, niż u Wielkopolan. Ilekroć słyszę  "wreszcie będziesz zadowolony, bo takie ładne żółte ziemniaki można tam dostać..." i biegnę pełen nadziei, to przeżywam rozczarowanie... Owszem, można nazwać polecane co rusz przez przyjaciół ziemniaki "żółtymi", ale co dla nich, a co dla mnie jest punktem odniesienia... 

niedziela, 11 listopada 2012

Rolada słoneczna

Gdy za oknem brakuje słońca,
roladki żółte piekę bez końca...

Delikatne drożdżowe ciasto i soczysta marchew od rolników w najsłoneczniejszym duecie listopadowym. 
Do ciasta potrzebuję:
- pół kilograma (czasami więcej) mąki pszennej tortowej bezglutenowej lub tapioki;
- 300 - 400 ml płynu drożdżowego (1/4 małej kostki drożdży, szczypta cukru trzcinowego, woda źródlana);
- przyprawy: kurkuma, bazylia, oregano, estragon, sól himalajska lub atlantycka, czasami sól z Morza Martwego;
- 3 łyżki stołowe oleju ryżowego;

wtorek, 9 października 2012

Dyniowa polska jesień...

Gdy patrzę na dynię, to nie mogę nasycić się kolorystyką jej wnętrza. Gdy studiuję fakturę jej skórki, to dochodzę do wniosku, że jest jednym z tych tworów natury, które odkrywają przede mną ciągle coś nowego. Istny cud. Jadalny artyzm bez konieczności poprawiania czegokolwiek. Dynia jest taka jaka jest i już. Upiększanie jej byłoby dla mnie profanacją. Tradycyjnie od lat jesienią namiętnie gotuję zupę dyniową. Przepis mam sprawdzony w różnych już sytuacjach. Zadowala wegeterian i wegan. Gdy słyszę, że mięsożerni (i nie tylko) do zupy dyniowej dodają naszpikowany chemią i niezdrowym tłuszczem "serek topiony", to robi mi się... szkoda pięknej dyni. Taki serek, to prawdziwy zamach... Cóż, wielu żyje w błogiej nieświadomości smakowej - też mają prawo :-) Degustibus non disputantum, ale własny sisterent.

sobota, 6 października 2012

Naleśniki jesienne

Na spacer o jesiennej porze,
Naleśniki do kieszeni włożę.


Naleśniki należą do moich ulubionych potraw śniadaniowych. Żadne tam wymyślne francuskie okazy. Prawdziwe polskie, złote i rumiane. Tajemnicą naleśników jest jakość ich ciasta. Uważam, że każdy powinien sam znaleźć własne proporcje przygotowując ciasto. Trzeba je bowiem dostosować do ilości mających powstać naleśników i ulubionej grubości. Nie widzę powodu, by komuś wskazywać, że taka ilość mąki, a taka ilość mleka da naleśniki idealne. Myślę też, że każdy ma prawo do takiej grubości naleśnika, na jaką tylko ma ochotę. Smażąc naleśniki klasyczne zwracam więc uwagę na własne upodobania. 

sobota, 22 września 2012

Tea for two and two for tea


Rozgrzać się w chłodne jesienne wieczory. We dwoje,  we dwóch, we dwie... W filiżance, szklance, kubku...
Od uczciwie opłaconych ludzi. Z upraw ekologicznych, ze smakiem organicznie czystym...